top of page
  • Facebook
  • Instagram

Jak wybrać dobry kurs pierwszej pomocy dla firmy? Na co zwrócić uwagę przed szkoleniem

Tamowanie krwotoków jest ważnym elementem szkolenia z pierwszej pomocy.
Tamowanie krwotoków jest ważnym elementem szkolenia z pierwszej pomocy.

Można przesiedzieć dwie godziny na wykładzie o pierwszej pomocy. Można dostać certyfikat. Można obejrzeć perfekcyjny pokaz RKO. Tylko czy po takim szkoleniu będziemy potrafili zrobić to sami?


Z pierwszą pomocą jest trochę jak z piłką nożną – oglądanie meczów w telewizji nie nauczy nas grać. Tu trzeba ćwiczyć. Uklęknąć przy fantomie, ułożyć ręce, zacząć uciskać klatkę piersiową, uruchomić AED, nakleić elektrody. Popełnić błąd, poprawić go i spróbować jeszcze raz. Wybierając kurs pierwszej pomocy dla firmy, dobrze spojrzeć dalej niż na cenę, długość szkolenia i efektowną listę tematów. Liczy się przede wszystkim to, ile będzie praktyki, jak duże będą grupy, kto poprowadzi zajęcia i czy program pasuje do ludzi, którzy mają z niego skorzystać. Po niemal 20 latach prowadzenia szkoleń widzimy też, że więcej tematów nie oznacza automatycznie lepszego kursu. Jak wybrać kurs pierwszej pomocy? O tym niżej!


Jak wybrać kurs pierwszej pomocy? Odpowiedź w 30 sekund


Dobry kurs powinien być przede wszystkim praktyczny i dopasowany do uczestników. Przed zamówieniem szkolenia sprawdź:


  • ile czasu uczestnicy będą faktycznie ćwiczyć,

  • ilu uczestników przypada na jednego instruktora,

  • czy program uwzględnia specyfikę firmy,

  • kto prowadzi szkolenie i jakie ma doświadczenie,

  • czy sprzętu wystarczy dla całej grupy,

  • co dokładnie otrzymujecie w ramach szkolenia.


Certyfikat potwierdza udział w kursie. Najważniejsze jednak, żeby po szkoleniu człowiek wiedział, co zrobić, kiedy naprawdę ktoś obok niego będzie potrzebował pomocy.


Dobry program nie musi być najdłuższy

RKO, AED, krwotoki, złamania, oparzenia, padaczka, udar, zawał, anafilaksja, zadławienia, wypadki komunikacyjne – wszystko w dwie czy trzy godziny. Na papierze wygląda imponująco. W praktyce czasu wystarczy wtedy głównie na opowiadanie.


Program trzeba dopasować do czasu, liczby uczestników i miejsca pracy. Inne sytuacje mogą zdarzać się w biurze, inne w żłobku, jeszcze inne na budowie czy w zakładzie produkcyjnym. Jeśli grupa szkoli się pierwszy raz, sensowniej zacząć od solidnych podstaw i dobrze je przećwiczyć, niż podczas jednego spotkania próbować pokazać całą pierwszą pomoc.


Do kolejnych tematów można wrócić przy następnym szkoleniu. Pracujemy z firmami i placówkami, do których wracamy regularnie. Część rzeczy przypominamy, część rozszerzamy, dokładamy nowe scenariusze. Taki cykl daje więcej niż coroczne odtwarzanie tej samej prezentacji.


Najważniejsza część powinna dziać się poza krzesłem. RKO trzeba wykonać samemu. AED trzeba wziąć do ręki. Jeśli uczymy tamowania masywnych krwotoków, uczestnik powinien sam założyć opaskę uciskową czy wykonać opatrunek, jeśli takie elementy są w programie. Pokaz instruktora jest potrzebny, ale dopiero własne ćwiczenie pozwala sprawdzić, czy rzeczywiście wiemy, co robić.


Ile czasu uczestnicy będą faktycznie ćwiczyć? To jedno z pytań, które warto zadać przed wyborem szkolenia. Odpowiedź powie o kursie więcej niż liczba punktów w programie.


Ilu uczestników na jednego instruktora?

To temat, o który przy organizacji szkolenia pyta się zaskakująco rzadko. Można przywieźć wiele fantomów i rozstawić kilka stanowisk. Jeden instruktor nadal ma jednak jedną parę oczu. Jeśli w kilku miejscach jednocześnie ćwiczy kilkanaście osób, trudno zauważyć każdy błąd i podejść do każdej osoby. A przecież właśnie po to jest instruktor.


W KSR podczas części praktycznej staramy się pracować w grupach liczących około 6–8 osób na jednego prowadzącego. Nie jest to ustawowa norma ani magiczna liczba. To rozwiązanie wypracowane podczas naszych szkoleń. Przy takiej grupie można zobaczyć, jak pracują poszczególne osoby, poprawić technikę i dać każdemu czas na ćwiczenie. Przy większych szkoleniach przyjeżdżamy większym zespołem i dzielimy uczestników na mniejsze grupy. Sama liczba fantomów nie rozwiązuje wszystkiego. Uczestnik może przecież kilka razy wykonać coś nieprawidłowo i właśnie taki sposób zapamiętać. Sprzęt bez instruktora, który obserwuje ćwiczenie i koryguje błędy, nie załatwia sprawy.


Sprzętu oczywiście musi być wystarczająco dużo i musi działać. Nie musi wyglądać jak pięć minut po wyjęciu z pudełka – sprzęt treningowy jest intensywnie używany i zwyczajnie się zużywa. Powinien być sprawny, czysty i dopasowany do programu. Jeśli ćwiczymy RKO i AED, potrzebujemy fantomów i treningowych defibrylatorów. Przy zajęciach pediatrycznych potrzebny będzie odpowiedni sprzęt do ćwiczeń z dziećmi. Jeśli w programie znajdują się masywne krwotoki, powinno być na czym je przećwiczyć. U nas wykorzystujemy do tego m.in. trenażery ze sztuczną krwią.


Przydaje się też krótkie uprzedzenie uczestników, że będą to zajęcia praktyczne. Na kursie klęka się na podłodze, pracuje w parach i ćwiczy pozycję bezpieczną. Wygodne ubranie pozwala skupić się na zadaniu, a nie na tym, czy można swobodnie uklęknąć lub obrócić drugą osobę.


Kto właściwie będzie prowadził kurs?

Przy większym szkoleniu firmowym można zapytać o prowadzących jeszcze przed podpisaniem zamówienia. Kim są? Jak długo szkolą? Czy mają praktyczne doświadczenie? Czy firma może pokazać referencje z wcześniejszych realizacji?


W pełnych kursach pierwszej pomocy w KSR stawiamy przede wszystkim na osoby z doświadczeniem medycznym i praktyką ratowniczą. Sam tytuł zawodowy nie robi jednak z nikogo dobrego instruktora. Trzeba jeszcze umieć uczyć. Dobry prowadzący potrafi wytłumaczyć trudny temat prostym językiem, zauważyć błąd bez zawstydzania uczestnika, odpowiedzieć na dodatkowe pytanie i dopasować tempo do grupy. Powinien też znać własne granice. Jeśli czegoś nie wie, lepsze jest uczciwe „sprawdzę” niż odpowiedź wymyślona na poczekaniu. Wiedzę trzeba również aktualizować. Zalecenia dotyczące pierwszej pomocy i resuscytacji są okresowo aktualizowane, więc materiały szkoleniowe i sposób prowadzenia ćwiczeń również powinny nadążać za zmianami.


Pierwsza pomoc jest poważnym tematem, ale sam kurs nie musi mieć atmosfery egzaminu. Może być ciekawie, może być śmiesznie, można wykorzystać historie z prawdziwej pracy, jeśli pomagają coś zrozumieć. Trzeba tylko pamiętać, po co ludzie przyszli na szkolenie.

Nie po to, żeby przez godzinę słuchać, jakie spektakularne akcje przeprowadził instruktor.

Na prawdziwym zdarzeniu stresu będzie aż nadto. Na kursie można pozwolić sobie na luz, pytania, błędy i kolejne próby. Taka atmosfera często sprawia, że po początkowym skrępowaniu grupa naprawdę zaczyna pracować.


Cena, sala i organizacja też mają znaczenie

Dwa szkolenia trwające cztery godziny mogą być zupełnie innymi usługami. W jednym trzydziestoosobową grupę prowadzi jedna osoba. W drugim przyjeżdża kilku instruktorów, uczestnicy dzielą się na małe zespoły i pracują na kilku stanowiskach. Cena będzie inna. Zakres realnej pracy uczestnika również. Koszt szkolenia obejmuje pracę instruktorów, sprzęt, materiały zużywane podczas ćwiczeń, przygotowanie programu, dojazd czy dokumentację. Najniższa cena nie oznacza automatycznie złego kursu, a wysoka nie daje gwarancji jakości. Warto po prostu wiedzieć, za co płacimy.


Znaczenie ma też miejsce. Do części teoretycznej wystarczy krzesło, ekran i kawałek ściany. Do ćwiczeń potrzebna jest przestrzeń na podłodze. Sala konferencyjna z ogromnym stołem przytwierdzonym na stałe może wyglądać świetnie, a kompletnie nie nadawać się do szkolenia praktycznego.


Zdarzało nam się ćwiczyć na korytarzach czy klatkach schodowych, bo po podziale dużej grupy właśnie tam było miejsce. Takie warunki potrafią być wartościowe. Prawdziwa pierwsza pomoc też rzadko odbywa się w idealnie pustej, klimatyzowanej sali.


Przed szkoleniem dobrze ustalić liczbę uczestników, czas, program, cenę i potrzebną dokumentację. Jeśli projekt jest dofinansowany, potrzebne są określone listy, ankiety albo podpisy – prowadzący powinien wiedzieć o tym wcześniej.


A co po szkoleniu?

Kurs trwa kilka godzin. Nie sposób podczas niego omówić każdej sytuacji, jaka może kiedyś wydarzyć się uczestnikom. Pytania często pojawiają się dopiero później. Człowiek wraca do domu, układa sobie wszystko w głowie i nagle przypomina sobie rzecz, o którą chciał zapytać. Albo po kilku tygodniach naprawdę udziela komuś pomocy i zaczyna analizować swoje działanie.


W KSR po szkoleniu można do nas zadzwonić, napisać wiadomość lub maila i skonsultować taką sytuację. Uczestnicy dostają też materiały, do których mogą później wrócić. Na samym kursie wolimy ćwiczyć niż dyktować notatki ze slajdów.


Jak wybrać kurs pierwszej pomocy dla firmy?

Nie trzeba analizować kilkunastu parametrów. Warto przede wszystkim zapytać, jak będą wyglądały zajęcia.


  • Ilu będzie instruktorów?

  • Jak duże będą grupy?

  • Ile będzie praktyki?

  • Czy każdy sam wykona RKO i użyje AED?

  • Czy program uwzględnia specyfikę firmy?

  • Kto będzie prowadził szkolenie?


Jeśli odpowiedzi są konkretne, wiadomo, czego się spodziewać. W Krakowskiej Szkole Ratownictwa prowadzimy szkolenia dla firm, instytucji, placówek oświatowych i osób indywidualnych. Możemy przyjechać do siedziby klienta albo zaprosić grupę do naszej sali w Wieliczce. Program dobieramy do ludzi, czasu i miejsca pracy. Jeśli nie wiesz, jaki wariant szkolenia będzie odpowiedni, nie musisz wybierać go z katalogu w ciemno.


Powiedz nam, ile osób chcesz przeszkolić, czym zajmuje się firma i ile czasu możecie przeznaczyć na zajęcia. Pomożemy ułożyć sensowny program.



Posłuchaj Podcastu!

Artykuł powstał na podstawie odcinka Radiostacji Ratunkowej „Jak wygląda DOBRY kurs pierwszej pomocy?”, w którym o organizacji szkoleń rozmawiamy szerzej – również od strony instruktorów - Radiostacja Ratunkowa:



Najczęstsze pytania


Ile powinien trwać dobry kurs pierwszej pomocy?

Nie ma jednej odpowiedniej długości. Czas trzeba dopasować do programu, liczby uczestników i ilości ćwiczeń. Bardzo szeroki zakres realizowany w krótkim czasie zwykle oznacza mniej praktyki.


Ile osób powinno przypadać na jednego instruktora?

To zależy od rodzaju zajęć. W KSR podczas części praktycznej staramy się pracować w grupach około 6–8 osób na instruktora. Przy większych szkoleniach zwiększamy liczbę prowadzących lub dzielimy uczestników na mniejsze zespoły.


Czy kurs pierwszej pomocy powinien zawierać ćwiczenia?

Jeżeli ma nauczyć praktycznych umiejętności – tak. Pokaz instruktora jest potrzebny, ale uczestnik powinien mieć możliwość samodzielnego przećwiczenia wykonywanych czynności.


Czy kurs można przeprowadzić w siedzibie firmy?

Tak. Potrzebna jest jednak przestrzeń, w której uczestnicy będą mogli swobodnie ćwiczyć na podłodze i pracować w mniejszych grupach.


Czy cena powinna decydować o wyborze szkolenia?

Jest jednym z kryteriów. Przy porównywaniu ofert warto sprawdzić również liczbę instruktorów, wielkość grup ćwiczeniowych, ilość sprzętu, czas praktyki i zakres całej usługi.


---

Aktualizacja merytoryczna: sierpień 2026

Komentarze


bottom of page